sobota, 5 listopada 2011

jesień.


jesień: ponoć smutna, znienawidzona przez ludzi. zimno jest, deszczowo. życie zamiera, by obudzić się i rozkwitnąć wiosną. liście tracą chlorofilowy żywot, przyodziewając różnorakie ciepłe barwy. za chwilę, za oknem zacznie padać deszcz, liście już szeleszczą, moje włosy powiewają, policzki marzną.
a ja nie czekam na wiosnę.
pogrążona w ukochaną toń jesieni.



(zdjęcie: Weronika, na nim nieszczęsna ja, przepraszam, za zdjęcia, ale ostatnio lubię nimi z Wami dzielić.)


piątek, 4 listopada 2011

xyz

zatraciłam wszystkie emocje.
nie czuję smutku.
nie czuję radości.
trwam w tym co jest.
w jesiennej nostalgii.
w pełni oddającą mnie.
tymczasem...
zapomniałam.
nadal masz mój woreczek.
woreczek uczuć.
pociągasz znów, za te sznurki,
które mnie

ubezwłasnowolniają


od Ciebie.
osłupiona żyje dalej.
nie chce tak żyć.
czas zdecydować.

to już. 
oddaj mi mój woreczek.


wtorek, 1 listopada 2011

jesień.



ta jesień inna niż zwykle.
przyjemniejsza bez Ciebie.

adekwatny stan duszy do jej przesłania, aury.

suche oczy mam, choć zbiera mi się na płacz.
milczę, choć krzyczeć mi się chce.

nie robię nic, czego chce.

tak jakoś sobie tkwię, w tej jesieni.
nie przemijaj zbyt szybko.

niech się tobą naciesze.

znów sama, znów zasępiona, szczęśliwa, że wolna.


niedziela, 30 października 2011

game over


we własnej bezsilności odnajduję motywację.
by żyć.
inaczej... lepiej, czy gorzej. to nieistotne.
nie przepłakuje nocy, uśmiecham się.
nie chce okazywać swojej pustki, która
doskwiera mi kiedy Ciebie nie ma obok.
a teraz będę ją czuła cały czas.

nie pragnę i nie potrzebuje współczucia.
czas jedynie pogodzić się z tym, że uczucie,
które było dla mnie najważniejsze,
wypalało mnie od wewnątrz,
skończyło się.

 teraz czas z powrotem stać się umysłową szmatą i zetrzeć zewsząd wszystko to, co pozostawiłeś po sobie.

czwartek, 27 października 2011

bezkresne negliże



myślę sobie, że nieistotne jest to, co Ci dałam, istotne jest to, czego nie zdążyłam dać.
umknęło mi to.
niepostrzeżenie.
umknąłeś mi Ty.
w tej błogiej codzienności... myśląc, że ona się nie skończy.
skończyła się zbyt prędko.
przepuściłam ją przez palce.


"Life goes on, it gets so heavy
The wheel breaks the butterfly
Every tear a waterfall
In the night, the stormy night
She closed her eyes
In the night, the stormy night
Away she flied"



Coldplay - Paradise